sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 2 ,,Obrzucona jajkiem."

Wory pod oczami, ból głowy i mizerna mina. Czułam się fatalnie. Może to przez to, że mało spałam? Nie wiem, ale nie chciałam o tym teraz myśleć. Byłam w pociągu. Siedziałam w przedziale, w którym nie było prawie nikogo. Czy, aż tak źle wyglądałam? Jechałam słuchając muzyki ze swojej komórki na słuchawkach dobre pare godzin. Szczerze mówiąc nigdy nie byłam w Gdańsku. Byłam ciekawa i optymistycznie do wszystkiego nastawiona jak to przeważnie ja. (...) Nareszcie dojechałam na miejsce. Gdy wysiadłam z pociągu obładowana bagażami zauważyłam ciotkę przy swoim czerwonym mercedesie. 
- Witaj ciociu . -Uśmiechnęłam się w jej kierunku ciepło i podeszłam do niej.
- Rany Boskie! Ty się do mnie wprowadzasz czy przyjechałaś tylko na dwa tygodnie? -Zapytała.
- Och, przecież mnie znasz i nie "tylko", ale na "aż" dwa tygodnie. Nie zapominaj, że to moje, aż 1/4 wakacji. -Powiedziałam pakując do bagażnika swoje walizki. 
- Skoro tak mówisz. Mam nadzieję, że się tu wybawisz i wypoczniesz. Coś blada się zrobiłaś... Musisz się opalić. -Stwierdziła przyglądając się mi.
- Też mam taką nadzieję i nie martw się. Łatwo nawiązuję kontakty, więc raczej szybko kogoś poznam. - Dodałam i po chwili obie wsiadłyśmy do samochodu. Gdy dojechałyśmy na miejsce ciocia Patrycja wyjęła mój bagaż, a ja wysiadłam z samochodu i stanęłam przy furtce wpatrzona w jej dom. Był ogromny. To nowość. Dotąd mieszkałam w bloku nie mając nawet własnego pokoju, bo dzieliłam go z bratem. Do czasu gdy nie przeniosłam się do dziadków. Przez te dwa tygodnie będę tu mieszała i na pewno szybko się przyzwyczaję. Nie rozumiałam natomiast jak ciotka może tak sama mieszkać przy tylu metrach kwadratowych. Ogród przed domem był przepiękny. Widać było, że Patrycja gustowała w różach. Ja też je uwielbiałam. Ze szczęścia, aż się uśmiechnęłam sama do siebie. Niestety moja radość nie trwała zbyt długo. Gdy moja ciotka weszła z moimi bagażami do środka zostałam obrzucona jajkiem. Tak to na 100 % było jajko. Co za dzieci rzucają się jajkami? Usłyszałam śmiech po drugiej stronie uliczki. To na pewno sąsiedzi. Było ciepło, wprost gorąco dlatego postanowiłam zdjąć brudną bluzkę i tak też zrobiłam. W tym momencie na sobie miałam tylko białe szorty, czarny stanik, czarne sandałki na obcasiku i okulary przeciwsłoneczne. Obróciłam się do sąsiedniego domu. Zauważyłam chłopaka po drugiej stronie. Jego kumple uciekli wołając ,,Piotrek uciekaj!" Ten jednak stał jak wryty. Podeszłam do niego, a gdy byłam już wystarczająco blisko zdjęłam okulary i wpięłam je w swoje jedwabiste, brązowe loki. Wyglądałam na rozzłoszczoną, ale i łagodną. Taką miałam już urodę. Co tu poradzić? 
- Co ty sobie wyobrażasz? -Zapytałam donośnym i szorstkim głosem. Stał nieruchomo. Krzyczałam do niego, a on bezczelnie wodził wzrokiem po moim ciele. 
- Halooo ?! Słuchaj mnie a nie! I tak nie nabiorę się na to, że jesteś tylko figurą woskową ! - Tym razem szturchnęłam go. W końcu się ocknął. 
- Czego chcesz? - Rzucił obojętnym tonem. Nie no chyba się przesłyszałam. On się jeszcze pytał czego JA chce? 
- Obrzuciłeś mnie jajkiem cymbale i teraz masz mi wyprać tą bluzkę . - Powiedziałam nadal wkurzona.
- Jajka to ja mam dziewczynko. - Parsknął śmiechem. Mnie tam wcale to nie rozbawiło. 
- Hmmm... Jak widać chyba nie. Trzymaj. - Podałam mu swoją bluzkę do rąk. Ten jednak chwycił ją jedną ręką, a drugą przyciągnął mnie do siebie. Przyznam, że był silny i... wcale nie miał złej postawy. Chodzi mi tu o jego na pewno umięśnione ciało, a nie o zachowanie. Zachowanie miał fatalne. Byliśmy tak blisko. Czułam nawet jego oddech. Wpatrywałam się w jego cudowne zielone oczy. Nie wiem co się ze mną działo, ale spodobał mi się i chyba... miałam do niego słabość. O dziwo nie patrzył się na mój biust jak reszta , ale również w moje oczy. Po chwili jednak jego wzrok padł na moje usta. Drgnęłam, a po moim ciele przeszło stado dreszczy. Zaczął się przybliżać. Czy chciałam żeby mnie pocałował? Bardzo, ale....
- Nie wyobrażaj sobie za dużo. - Prychnęłam z zadziornym, ale i cwanym uśmiechem uwalniając się z jego uścisku. -Wypierz mi bluzkę. Na razie. -Powiedziałam i skierowałam się w stronę domu cioci. Byłam już przy drzwiach , ale spojrzałam na niego. Stał tam gdzie wcześniej tylko... Zaraz czy On...

___________________________________________________
No więc dawno nie dodawałam, ale postanowiłam dodać, bo dowiedziałam się, że jednak jeszcze jedna pewna osóbka to czyta . ;D