- Ej koleś! - Rzuciłam szybko przyglądając się temu co właśnie robił. Spojrzał na mnie. Widać było, że był nieco skrępowany. - Możesz łaskawie nie wąchać mojej koszulki? Wiem, że ładnie pachnie, ale masz ją tylko wyprać. Ręcznie lub w pralce, ale wyprać. - Dodałam, chociaż mało co nie roześmiałam się na jego widok.
- Pachnie tak samo ładnie jak ty. - Odpowiedział tylko przy tym się uśmiechając. Jego uśmiech był naprawdę zniewalający tak, że aż uginały się pode mną kolana. Jednak nie mogłam interesować się kimś takim jak on. Byłoby to złamanie moich już dawno ustalonych zasad, których kurczowo się trzymałam. Posłałam mu już tylko na pożegnanie jeden ze swoich zadowolonych, ale delikatnych uśmiechów i weszłam do środka. Od razu skierowałam się w stronę przestrzennej i jasnej kuchni, którą urządziła moja ciocia. Nalałam sobie do szklanki wody mineralnej i oparłam się o blat zastanawiając się nad tymi wakacjami. Brakowało mi trochę moich przyjaciółek, a one nawet nie dzwoniły. Fakt faktem, że minął dopiero jeden dzień odkąd mnie nie ma, więc byłam pewna, że niedługo, któraś z nich zadzwoni i tylko na to czekałam, aż będę mogła zacząć opowiadać im o tym wszystkim co mnie tu już spotkało. W prawdzie myślałam także o tym... Jak mu tam było? Piotrku? Dobra nie strójmy głupa. Dobrze pamiętałam jak miał na imię. Trudno było zapomnieć. Ten jego cudowny uśmiech, wzrok, który przechodził przez moją duszę, lśniące, jasno-niebieskie tęczówki, wyraz twarzy, dobrze zbudowana sylwetka, zapach jego perfum.... Nie podobał mi się. Nie żeby coś, ale chamski, bezczelny, zbyt pewny siebie i taki, taki... pociągający. Znaczy nie... Wiecie... Jakby mnie do siebie nie przyciągnął to już pociągający by nie był. O to mi chodzi... albo nie. Sama już nie wiem. Dość! Koniec myślenia o nim. Aj jestem ciekawa czy wypierze mi tą bluzkę. Dobra koniec! Idę na plażę. Postanowiłam i poszłam na górę do swojego tymczasowego pokoju. Wyjęłam trochę rzeczy z walizki, poszłam do łazienki. Po kilkunastu minutach wyszłam ubrana w moje nowe żółto-złote bikini i jeansowe szorty. Rozczesałam swoje dość ciemne włosy, żeby były proste po czym poprawiłam je jeszcze prostownicą. Wpięłam w nie swoje okulary przeciwsłoneczne i spakowałam do swojej torby plażowej gazetę, książkę, ręcznik oraz olejek do opalania. Zeszłam na dół sięgając po japonki, które po momencie założyłam.
- Ciociu! Wychodzę. -Krzyknęłam, aby wiedziała, że mnie w domu już nie ma i wyszłam. Gdy byłam już na plaży rozłożyłam ręcznik i usiadłam na nim. Zdjęłam japonki po czym położyłam je gdzieś na bok, na piasku. Nasmarowałam się olejkiem sama, aby nikim się nie wysługiwać tak jak to robiłam w swoim rodzinnym mieście. Zdjęłam swoje szorty i tuż po tej czynności położyłam się na brzuchu wyjmując swoją książkę i zaczynając ją czytać. Nagle poczułam dość silne uderzenie w głowę. Tak jak sądziłam ~ piłka.
- Idioci. - Prychnęłam nie wiedząc, że ktoś za mną stoi.
____________________________________________________
Patrzcie dodałam ;D hahahah w każdym bądź razie jakoś sobie o tym przypomniałam i jestem ciekawa kto i kiedy to ktoś przeczyta czy nawet zauważy. Nie będę pisała długich rozdziałów, bo jestem za leniwa. Przykro mi. Miałam koszmarny dzień, ale się ogarnęłam i o to jest. :*
Kocham to opowiadanie <3 Nie mogę się doczekać, aż dodasz kolejny rozdział. Nie ważne, że są krótkie, bo są zajebistee!<3 ;D
OdpowiedzUsuńHahahaha... Jebnę... Bravo ! Bravo ! Bravo ! Ty to masz ten talent do...Fikcji literackiej... :P
OdpowiedzUsuń