sobota, 7 września 2013

Rozdział 4 "Ty za to pewnie jesteś zajęta, nie?"

-Sama jesteś idiotką. -Gdy to usłyszałam natychmiast się odwróciłam. Koleś już kierował się w inną stronę.
-Ja? Zwą jak zwą, ale... -Nie dał mi dokończyć, ponieważ się odwrócił i dodał swoje trzy grosze.
-Śliczna jesteś. -Zmierzył mnie wzrokiem, a sama muszę przyznać, że zaszokowało mnie to. Nie to, że wędrował wzrokiem po prostu wszędzie, ale to, że to powiedział. Naprawdę doceniałam swoją urodę i wiedziałam jak działam na mężczyzn, ale on poprzez te słowa i to w tej sytuacji odebrał mi mowę, co rzadko się zdarzało. Kiedy zobaczył, że mam mu za złe to jak na mnie patrzył usiadł koło mnie na piasku.
-Przepraszam. Boli? -Zapytał dotykając ostrożnie mojej głowy, a właściwie to czoła, w które uderzyła piłka.
-Już nie, ale nie wyzywaj mnie jak mnie nie znasz. Może i jestem idiotką, a może nie, więc... -Ponownie nie dał mi dokończyć.
-Więc nie jesteś, sorry. Sam nienawidzę, gdy ktoś ocenia, a nie zna. Nie powinienem był. -Patrzył na mnie przesypując powoli piasek z ręki do ręki tak jakby był czymś zdenerwowany, a nie miał co zrobić z dłońmi.
-Em... Tak właśnie. -Zupełnie nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Jestem Alan. -Przedstawił się i wyciągnął dłoń w moim kierunku, którą oczywiście uścisnęłam.
-A ja Elena. Miło mi cię poznać nawet w takich okolicznościach. -Uśmiechnęłam się w jego stronę.
-Elena... Śliczne i wyjątkowe imię. Zresztą tak jak ty. -Powiedział, a ja po jego słowach trochę się zarumieniłam czego również przenigdy nie robiłam.
-Dzięki. Twoje też jest okej. -Oznajmiłam trzymając w dłoni książkę, którą czytałam przed tym całym incydentem.
-Co czytasz? -Zapytał spojrzawszy na moją książkę.
-"Spełnione marzenia" Nory Roberts. -Odpowiedziałam i sama również spojrzałam na swoją książkę.
-A twoje się spełniły? -Spytał.
-Nie wszystkie, ale część na pewno. -Oznajmiłam z delikatnym uśmiechem, któremu nie spieszyło się zejść z mojej twarzyczki.
-Cieszę się. -Uśmiechnął się ciepło i przybliżył do mnie.
-Alan! Gramy? Chodź wreszcie! -Usłyszałam wołanie w naszą stronę jakiejś dziewczyny. W tym samym momencie spojrzeliśmy w tamtą stronę. Stała tam, przy siatce dziewczyna, blondynka, zgrabna wraz ze znajomymi czekając na niego i na piłkę.
-Twoja dziewczyna? -Zapytałam bezpośrednio.
-Laura? Nie. To kumpela. Nie mam dziewczyny. Ty za to pewnie jesteś zajęta, nie?
-W takim sensie w jakim myślisz to nie, nie jestem.
-Jak to możliwe? -Zapytał ze zdziwieniem na twarzy.
-Normalnie. -Zaśmiałam się i poprawiłam swoje włosy.
-Dasz mi swój numer?
-Hmmm... Nie, ale jeśli wierzysz w przeznaczenie to jeszcze się spotkamy. -Oznajmiłam z uśmiechem. Nie to, że nie chciałam mu dać numeru, bo chciałam, ale jakimś cudem wiedziałam, że jeszcze się zobaczymy i to niebawem.
-Pewnie, że wierzę. Do zobaczenia. -Powiedział już wstając.
-Leć, bo czekają.
-Lecę, chociaż wolałbym zostać tu z tobą. -Puścił mi oczko z uśmiechem i poszedł.
Alan. Fajny facet w sumie. Tak, tak spodobał mi się, ale nie on jeden. Gadało mi się z nim swobodnie i wydaje mi się, że nie jest taki jak wszyscy. Jak wszyscy znaczy chamski, podły drań. Daje wrażenie sympatycznego i dość uroczego na swój sposób. Uśmiechnęłam się sama do siebie na myśl o nim i o tym jaki zapewne jest. Po chwili jednak oprzytomniałam. Zebrałam się i wróciłam do domu. Gdy doszłam była już 21:30. Ciocia zostawiła karteczkę, że wróci pojutrze. Mam wolną chatę! W sumie jak tak na to spojrzeć to... Miałam wolną chatę, ale co mi po tym skoro praktycznie nikogo nie znałam? Postanowiłam więc, że dzisiaj pójdę na imprezę. Zanim się wyszykowałam minęło trochę czasu. Było już trochę po 23, ale wyglądałam jak milion dolarów, a nawet i lepiej. W tej krótkiej, seksownej sukience i moich czarnych szpilkach byłam ponętna i pociągająca, po prostu boska. Zawsze ubierałam się w takie stroje na imprezy i tym podobne tak, więc nie widziałam w tym nic nadzwyczajnego. Mój makijaż także nie przekraczał mojej normy na takie okazje, ale był wprost świetny, choć przyznam, że brakowało mi porad Sonii i Anyśki. Wyszłam zamykając drzwi na klucz. Było ciemno, ale ciepło. Taka pogoda jak najbardziej mnie satysfakcjonowała. Gdy doszłam do jakiegoś fajnego klubu weszłam tam bez problemu. Zawsze wpuszczano mnie wszędzie sądząc, że jestem dużo starsza. W środku zmierzyłam wzrokiem całą salę. Było dość dużo osób, ale nawet mi to nie przeszkadzało. Znalazłam sobie miejsce przy barze i zamówiłam sobie jakiegoś drinka. Wielu facetów do mnie podchodziło, ale żaden mnie nie zainteresował. Spławiałam ich tuż po tym jak postawili mi drinka. Nagle coś, a raczej ktoś przykuł moją uwagę. Mianowicie para tańcząca na parkiecie. Niby wszystko dobrze, fajnie, ale chłopak gdy tylko mnie zauważył przestał tańczyć i zaczął iść w moją stronę. Z początku zupełnie go nie kojarzyłam w tym tłumie tak z daleka, ale już po momencie wiedziałam. Tak to był...

~~ ♥ ~~ ♥ ~~ 
Kurcze już kolejny rozdział, a jak spojrzałam na mój zeszyt to okazuje się, że mam tam tylko jeszcze 5 rozdział, a potem będzie trzeba zacząć pisać. ;o nie wiem jak sobie z tym poradzę i czy się wyrobie, ale spróbuję. Postaram się przynajmniej raz w miesiącu tutaj coś zamieszczać. Piszę zarówno dla was jak i dla siebie. Tak poza tym to jak myślicie kto to był? Buziaczki :* 

3 komentarze:

  1. Ojejku dzięki askowi tu weszłam. Nie wierze mój skarb pisze bloga z postaciami z TVD! Super jest. Błagam to ma być Piotrek ;**.
    ostatni-wdech.blogspot.com

    Twoja myszka <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Eee... Emm... No ! Jak napisała ta Pani powyżej to ma być Piotrek no ! To jest nie fair ! Nie zgadzam się ! Że co Mój biedny Piotruśśś:*! ma ci prać bluzkę, a mój Alanek taki święty, bo przeprosił, że Cię piłką uderzył? Weeeź... Może i dopasowałaś, ale to ma być Piotrek w tym klubie czy coś i tyle !

    OdpowiedzUsuń
  3. Wooow super rozdział :D Uuu to na 100% Piotrek w tym klubie ^^ xD Czekam na kolejny, dodawaj szybko!! ; *

    OdpowiedzUsuń